Artykuły. Pro Vita.

Adaptacja w rodzinie zastępczej

Co prawda nie byłem w rodzinie zastępczej, ani takiej rodziny nie budowałem... Niemniej jednak spotykam na swojej drodze wielu ludzi, którzy w takich rodzinach się wychowali, bądź też są ,,rodzicami” i rodziny takie tworzą. Nie będę przedstawiał Wam konstrukcji rodziny zastępczej. Pierwszy z cyklu artykułów o tej tematyce poświęcę na kwestie adaptacji dziecka w rodzinie zastępczej i jego relacje z ,,rodzicem zastępczym”.

Z perspektywy dziecka przyjmowanego do rodziny zastępczej najistotniejszą kwestią jest poczucie bezpieczeństwa, które zapewnią mu rodzice-opiekunowie. Niemniej jednak w pierwszym okresie przyjęcia do rodziny, opiekunowie nie znają dziecka, jego charakteru i zachowań na tyle, aby prawidłowo dopasować reakcje do sytuacji problemowych. A takie problemowe sytuacje pojawiają się na każdym kroku. Dzieci przyjęte do rodziny, funkcjonującej w spójny sposób, zmuszone są zaadaptować się do nowych ludzi, nowych zwyczajów. Od zawsze traktowane jako ,,sierota” nagle stają w centrum uwagi i odczuwają silną presję – presję tego, aby zostać pokochanymi!

Wstąpienie do nowej rodziny jest tak ogromną zmianą, że potrafi powodować trudności adaptacyjne. Manifestowane są one w zależności od indywidualnych historii, kondycji psychicznej dziecka oraz jego charakteru. Część dzieci zamknie się w sobie, wycofa z kontaktu z opiekunem, niektóre z nich zbuntują się i będę przejawiać agresywne zachowania w ramach mechanizmu obronnego. W jaki sposób sobie z tym radzić?

Doświadczenie podpowiada mi, że należałoby być przy dziecku w każdej wolnej chwili, często z nim rozmawiać, okazywać mu troskę, wyrozumiałość. Wszystko to przełoży się na zapewnienie dziecku bezpieczeństwa. Zdaję sobie sprawę, że problematyczne jest skoncentrowanie się tylko na jednym dziecku, bowiem specyfiką rodziny zastępczej jest większa ilość jej członków. Niemniej jednak warto okazać ,,nowemu” dziecku odrobinę więcej uwagi, aby pozwolić mu na przystosowanie się do sytuacji. Cierpliwość zaowocuje nie tylko dla dziecka, ale i całej rodziny. Można dojść do wniosku, że dla opiekuna sytuacja przyjęcia dziecka do rodziny jest równie trudna. W pierwszej kolejności ważne jest zbudowanie pozytywnej relacji z dzieckiem i zapewnienie go o możliwości zaufania opiekunowi. Dopiero w kolejnym etapie nadejdzie moment, gdy będzie można uczyć dziecko pracowania nad emocjami.

Oczekiwania opiekunów wobec dziecka – podłożem problemów adaptacyjnych.

Brak więzi pomiędzy dziećmi a wychowawcami (podczas pobytu w placówkach) powoduje, że dziecko czuje się anonimowe. Dziecko nie wykazuje starań w tego typu kontaktach, bowiem wie, że są one krótkotrwałe. Dziecko boi się przywiązywać, nie umie rozmawiać, częstokroć nie potrafi się uzewnętrzniać. I nagle … pojawia się informacja, że trafia do rodziny zastępczej i ,,nowi”, ,,uprzejmi” ludzie oczekują od niego czegoś zupełnie innego. Nie dopasowują oni swoich oczekiwań do realiów, a przede wszystkim nie uwzględniają uczuć dziecka. Opiekunowie często zapominają, że to co dla nich wydaje się być normalne (np. rozmawianie o problemach, pocieszanie się w złych momentach, okazywanie uczuć), dla dziecka wychowywanego w domu dziecka jest czymś zupełnie nowym, czasami nawet całkowicie nieznanym. Dziecko może nawet nie rozumieć oczekiwań pozostałych członków rodziny. Stąd tak ważne jest podejście opiekunów do dziecka w tym pierwszym etapie, kiedy staje ono w progu nowego domu.

Cierpliwość i wyrozumiałość opiekunów = bezpieczeństwo i zaufanie dziecka!